Środa, 5 października 2022

Wartościowe przedmioty: recenzja słuchawek B&O Play H8i/H9i

25 stycznia 2022

B&O Play to oddział renomowanej firmy Bang & Olufsen, założony sześć lat temu w celu rozwoju osobistego audio. Odziedziczył nie tylko dwie pierwsze litery nazwy po firmie macierzystej, ale również najwyższej klasy wzornictwo, które wyróżnia całą gamę produktów Bang & Olufsen. A jeśli chodzi o topowe produkty, takie jak słuchawki H8i i H9i, nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś naprawdę niezwykłym. Przynajmniej z punktu widzenia projektowania. Nie wiadomo jeszcze, jak to będzie brzmiało.

Poznaj

Słuchawki wyglądają bardzo podobnie, ale różnią się obudową i rozmiarem: H8i są na głowę, H9i są pełnowymiarowe, a więc nieco większe (i około 70 gramów cięższe). Pomimo różnicy w wielkości, oba modele sprawiają takie samo solidne wrażenie. Wzornictwo jest minimalistyczne i nieskazitelne - dokładnie takie, jakiego można oczekiwać od produktów Bang & Olufsen z najwyższej półki. W wykończeniu nie ma żadnych ozdobników: wszystko wygląda stylowo, drogo i zwięźle.

Dbałość o szczegóły jest niemal niezrównana: nawet materiał użyty do pokrycia pałąka i wkładek miseczek nie jest zwykłym materiałem, ale raczej tkaniną najwyższej jakości. Pozostałe materiały są równie luksusowe: nauszniki i nakładki wykonane są z anodyzowanego aluminium, natomiast pałąk i poduszki słuchawek pokryte są miękką, prawdziwą skórą. Po założeniu słuchawek zauważamy nie tylko miękkość skóry, ale także sprężystość wypełnienia poduszek nausznych: pianka z pamięcią niemal natychmiast dopasowuje się do głowy i delikatnie otula nauszniki, dzięki czemu ważące 300 gramów (tyle ważą starsze H9i) nie wywierają żadnego nacisku ani na górze, ani po bokach.

Funkcjonalność

Najwyższej klasy B&O Play są interesujące nie tylko na zewnątrz, ale także wewnątrz: projektanci wyposażyli je w całą gamę zaawansowanych technologii audio. Oprócz bezprzewodowego dźwięku, słuchawki posiadają aktywną redukcję szumów. Dla jak najdokładniejszego śledzenia hałasu zewnętrznego (niezbędnego do skutecznego działania algorytmów redukcji szumów) wyposażono je w cztery mikrofony kierunkowe, rozmieszczone na obu muszlach. Nowa funkcja Transparency Mode pozwala nie tylko zwiększyć izolację akustyczną, ale również ją zmniejszyć, dzięki czemu można słuchać muzyki bez utraty kontroli nad otoczeniem, np. podczas przechodzenia przez jezdnię.

Żądany poziom tłumienia akustycznego wybiera się dotykając zewnętrznej części prawej muszli słuchawkowej, która służy jako kontrolka dotykowa w obu słuchawkach. Jest on również odpowiedzialny za dostęp do wszystkich innych funkcji, od regulacji głośności do rozpoczęcia/zatrzymania odtwarzania. Na początku sterowanie wydaje się nieco skomplikowane, ale po chwili praktyki można się do niego przyzwyczaić i nie ma potrzeby wciskania pauzy po raz drugi: specjalny czujnik monitoruje położenie słuchawek i sam zatrzymuje muzykę, gdy zdejmujemy je z głowy (i uruchamia, gdy zakładamy je z powrotem).

Projekt

Obie słuchawki są oczywiście zamknięte, więc aktywna redukcja szumów nie działa bezczynnie. Z kolei pełnowymiarowy model H9i wyposażono w port akustyczny, który ma za zadanie nieznacznie poprawić brzmienie basów.

Pomimo zauważalnej różnicy w rozmiarze, oba modele posiadają wewnątrz te same 40mm przetworniki, pokrywające zakres od 20 do 22,000Hz. Wbudowane akumulatory różnią się jednak wyraźnie pojemnością: co dziwne, bardziej kompaktowy H8i jest wyposażony w bardziej pojemny akumulator 1100 mAh. Wystarczą one na 30 godzin pracy bezprzewodowej z włączoną redukcją szumów (lub nieco ponad 40 godzin, jeśli wyłączysz redukcję szumów lub podłączysz kabel). Większy H9i ma znacznie mniejszą pojemność baterii i czas pracy na baterii: 770 mAh i 18 godzin pracy przy maksymalnym obciążeniu. Jednak jest on również wystarczająco dobry do słuchania muzyki bez konieczności martwienia się o to, czy w pobliżu znajduje się gniazdko elektryczne.

Dźwięk

Ponieważ w obu modelach zastosowano te same przetworniki, nie jest zaskoczeniem, że brzmią one również tak samo. Podobieństwa nie są jednak stuprocentowe - pełnowymiarowy H9i rysuje szerszą, bardziej rozległą panoramę, ustawiając instrumenty nie tylko szeroko, ale i daleko od siebie w głębi. H8i wyciągają skromniejszy wolumen - zamiast sali koncertowej dają coś w rodzaju sceny kameralnej. Ale balans tonalny obu słuchawek jest taki sam: jest starannie wyważony, nie skłania się ani ku ciemności, ani ku przesadnej jasności. Wokale są przyjemne i aksamitne bez sybilantnych tonów, instrumenty dęte blaszane i skrzypcowe brzmią bez podbarwień, a szczegółowość jest wystarczająca, by usłyszeć nie tylko złożone faktury dźwiękowe, ale także drobne szmery towarzyszące ruchom muzyków. Bas, pomimo obecności portu akustycznego w H9i, jest również niemal identyczny w obu modelach. Jest głęboki i potężny, ale jednocześnie dość komfortowy: bicie bębnów zostaje nieco złagodzone - przez to ciężki rock traci nieco na agresji, więc dla niektórych jego fanów ich ulubione kawałki w tych słuchawkach będą brzmiały zbyt spokojnie. Do wszystkich innych gatunków muzycznych B&O Play pasuje idealnie: równomierny balans tonalny pozwala na równie bezbłędne odtwarzanie każdego jazzu, ciężkiego rocka czy elektroniki. Redukcja szumów nie ma prawie żadnego wpływu na równowagę, ale dobrze radzi sobie z hałasem tła na ulicy lub w transporcie publicznym. H9i szczególnie skutecznie zwalcza hałas otoczenia dzięki dodatkowej pasywnej redukcji szumów, dzięki czemu każda nuta jest wyraźnie słyszalna, nawet w metrze. A kiedy trzeba usłyszeć dźwięki z zewnątrz, tryb Transparency Mode ułatwia zmianę ich izolacji akustycznej.

W związku z tym

Nowe flagowce B&O Play to nie tylko design, to także funkcjonalność: są naprawdę wyjątkowe! A ich gładkie brzmienie jest doskonałe dla niemal wszystkich gatunków muzycznych.