Środa, 26 stycznia 2022

Recenzja CTM Explore P2

29 listopada 2021

Od kilku lat widzimy, jak słuchawki TWS przejmują dużą część rynku przenośnego audio. Na początku wygoda kosztowała jakość dźwięku, ale na szczęście te czasy już minęły. Producenci są bardzo wrażliwi na najmniejsze zmiany w pragnieniach słuchaczy i oferują coraz więcej nowych modeli. Warto zauważyć, że prawie wszyscy wiodący gracze biorą udział w tym "wyścigu na autonomię", jakość dźwięku, liczbę kodeków i ANC.

Wreszcie jeden z tytanów w dziedzinie monitoringu dousznego, CTM (Clear Tune Monitors), przedstawił swoją odpowiedź na to, czym powinny być słuchawki bezprzewodowe. Co było powodem tak długiej sesji "bujania"? Być może dla CTM ważne było, aby nowy produkt odzwierciedlał ich możliwości technologiczne i był świeżym, nieskomplikowanym spojrzeniem na ideę "prawdziwie bezprzewodowych słuchawek". Czy za skromną cenę około 80 dolarów można dostać słuchawki, które są muzykalne, w szerokim tego słowa znaczeniu? Przychodzi mi na myśl słynna kwestia z filmu "Strzeż się samochodu": "Zobaczmy, usłyszmy, poczujmy, powąchajmy...".

Oto mamy pierwsze True Wireless w historii amerykańskiej marki CTM - Explore P2.

Co się z tym wiąże?

Od razu rzuca się w oczy dobry minimalizm: w pudełku oprócz etui do ładowania ze słuchawkami znajdziemy tylko kabel USB-C i pięć par nauszników w różnych rozmiarach. Swoją drogą, obecność pięciu par słuchawek to właśnie ten rodzaj dobroci, o którym mowa powyżej, bo najczęściej zestaw zawiera o kilka par mniej. Logika jest prosta: im więcej nauszników, tym więcej możliwości wygodnego dopasowania słuchawek. I tak, prawie zapomnieliśmy o najważniejszym elemencie w pudełku - instrukcji.

Ergonomia

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wzięciu etui Explore P2 do ręki, to jego lekka, kompaktowa i zgrabna konstrukcja. Uważamy, że kształt Explore P2 jest optymalny, ponieważ łatwo mieści się w kieszeni razem z telefonem lub torebką. Szczególną cechą słuchawek CTM jest to, że nie mają one żadnego szczególnego dopasowania do lewego i prawego gniazda ładowania - obie słuchawki będą pasowały do obu gniazd tak samo. Prawą słuchawkę można ładować w lewym gnieździe słuchawkowym i odwrotnie. Jeśli szukasz lekkich i kompaktowych słuchawek, które dyskretnie zmieszczą się w wewnętrznej kieszeni kurtki lub marynarki, Explore P2 to Twój wybór.

Mamy do czynienia z zaskakująco małą konstrukcją douszną, która pasuje do ucha w sposób wygodny i naturalny. W porównaniu z ergonomią Klipsch S1 lub droższych Sennheiser Momentum TWS 2, Explore P2 wyglądają znacznie dyskretniej w uszach. Będą one wygodne do noszenia w chłodniejszych porach roku, na przykład pod czapką. Co więcej, w obecnych warunkach kwarantanny słuchawki nie będą przeszkadzać w noszeniu maski, nie będziesz się w nie zaplątywał za każdym razem, gdy wejdziesz do środka transportu czy centrum handlowego. Gdybyśmy mieli jednym słowem opisać ergonomię pierwszych bezprzewodowych słuchawek CTM, wybralibyśmy przymiotnik "nienachalny". Po dziesięciu minutach noszenia dosłownie zapominasz, że masz je w uszach.

Kolejną ważną cechą jest to, że słuchawki posiadają klasę szczelności IPX6, która zapewnia ochronę przed wilgocią. Dzięki temu Explore P2 można zabrać ze sobą pod prysznic. Nie radzimy jednak tego robić. Słuchawki o klasie IPX6 nie są przeznaczone do bezpośredniego kontaktu z wodą - nie będziesz mógł w nich pływać - do wody będziesz potrzebował innych rozwiązań. Swoją drogą, "sąsiedzi ze sklepu", Klipsch S1, mają bardziej "lekką" ochronę IPX4.

Architektura i funkcjonalność

CTM zaskakująco mało mówi o szczegółach technicznych swojego pierwszego TWS. Explore P2 wyposażono w parę przetworników z membraną dynamiczną o średnicy 6 mm. Doświadczenie CTM w dostrajaniu głośników jest bezsprzeczne. Szczególnie, gdy pamięta się o głównym credo firmy "nic nie jest ważniejsze od dokładności".

A co z kontrolą?

Mimo że mamy rok 2020, nie wszyscy producenci przestawili się na sterowanie dotykowe w swoich urządzeniach. Najwyraźniej pomysł na fizyczny kontroler nie został jeszcze wyczerpany. CTM wyposażył również swoje słuchawki w analogowy przycisk wielofunkcyjny. Czy takie rozwiązanie możemy uznać za wadę CTM? Wcale nie. Wiele osób lubi wyczuwalny w dotyku przycisk. Gumowana płyta czołowa z logo CTM jest łatwa do uchwycenia - nie przeoczysz żadnego przycisku. Nawiasem mówiąc, prawa i lewa słuchawka mają taką samą funkcjonalność. Obsługa jest intuicyjna, jak "dla babci". Naciśnij raz - odbierz połączenie, włącz/wyłącz muzykę lub przełącz podczas rozmowy między słuchawkami a telefonem. Naciśnij dwukrotnie, aby przełączyć na inny utwór lub aktywować asystenta głosowego Siri z trybu gotowości. Warto podkreślić, że słuchawki reagują na polecenia niemal natychmiastowo, nie ma żadnych "potknięć" czy opóźnień, przełączanie jest płynne i naturalne. Po raz kolejny przekonują się Państwo, że najważniejsza jest jakość wykonania i realizacji. Tak, jest to sterowanie za pomocą przycisku, ale działa bez zarzutu!

Połączenie z urządzeniem poprzez Bluetooth 5.0 jest bardzo szybkie. Słuchawki automatycznie włączają się i przechodzą w tryb parowania po wyjęciu ich z etui ładującego. W ciągu zaledwie kilku sekund słuchawki są gotowe do użycia! Co najważniejsze, nie wymaga on żadnych zbędnych manipulacji.

Prawdopodobnie jedną z najbardziej wątpliwych decyzji w Explore P2 jest brak wsparcia dla high-endowych kodeków, takich jak aptX i aptX HD. Być może takie "pozbawienie" jest podyktowane bardzo skromną ceną. W arsenale jest tylko SBC. Taki obraz widzimy w przypadku innych słuchawek z tego segmentu, jak choćby Klipsch S1. Podobnie jak cała ogromna rodzina TWS, pierwsze słuchawki CTM z definicji obsługują kodek SBC. SBC jest rozwiązaniem podstawowym i jest krytykowany za to, że bitrate jest nierównomiernie rozłożony na częstotliwościach pracy - od dolnych do górnych. Często istnieje ryzyko, że kodek będzie "inwestował" jak najwięcej w dolne i średnie częstotliwości, zaniedbując "góry". Od razu należy zaznaczyć, że nie zauważyliśmy takiego problemu u naszych podopiecznych.

Porozmawiajmy o autonomii. Producent twierdzi, że słuchawki są w stanie wytrzymać 6 godzin nieprzerwanego odtwarzania, a dodatkowo etui ładujące zapewnia 4 pełne ładowania baterii. To więcej niż jeden dzień pracy na baterii. A jak radzą sobie sąsiedzi z segmentu? Wracając do Klipscha S1. Na jednym ładowaniu grają przez 5 godzin, a etui ładujące dodaje kolejne 16 godzin odtwarzania. Jednocześnie klipsy mają większą obudowę i inną ergonomię wkładek. CTM jest o pół kroku do przodu. Klipsch ma swoje własne zalety - na przykład bezprzewodowe ładowanie Qi. Żebyście nie złapali nas na uprzedzeniach, oto kolejny przykład - Anker Soundcore Liberty Air 2. Słuchawki, wykonane na podobieństwo "Apple", wykazują 7 godzin pracy na jednym ładowaniu i kolejne 3 godziny ładowania z etui (28 godzin autonomii). Warto wspomnieć, że średnia wydajność jest +/- podobna.


Stan naładowania baterii może być monitorowany przez diody LED na obudowie. Logika jest prosta: cztery diody LED świecą się na 100%, trzy na 75%, dwie na 50% i jedna na 25%.

Nie trzeba dodawać, że w Explore P2 nie ma aktywnego systemu redukcji szumów. Jednak pasywna izolacja od świata zewnętrznego dobrze spełnia swoje zadanie. W zatłoczonej sali będziesz mógł skupić się na muzyce.

Dźwięk

Po wielu godzinach odsłuchów zaczynasz rozumieć podejście CTM do dźwięku. Słuchawki mają wyraźny obraz dźwiękowy, umiarkowanie szczegółowy, jasny i niezakłócony. Wielkość sceny pozostawiła przyjemne wrażenie, a im bardziej się w nią wsłuchać, tym bardziej pojawiają się jej kontury. Słuchawki dość dokładnie oddają przestrzeń.

Explore P2 mają swoje predyspozycje gatunkowe - lepiej sprawdzają się w hard rocku, muzyce instrumentalnej, funku. Muzyka elektroniczna jest trudniejsza, bo wymaga więcej faktury w głośniku niskotonowym. Wycięte gąsienice będą się lekko "wbijać" w dno. Ponownie, osobiste doświadczenia z odsłuchu nie powinny być narzucane ogółowi, ponieważ każdy ma swój własny, idealny obraz dźwiękowy. Ten sam charakter w niższym zakresie ktoś określiłby jako "gęsty" i "mięsisty".

Jeszcze kilka słów o basie. Zwraca na siebie uwagę słuchacza, czyniąc to dość odważnie. Można odnieść wrażenie, że w średnią półkę cenową uderzy taka dostawa, ale producentowi udało się zachować parytet. Jeśli szukacie niedrogich słuchawek z dobrym basem, to rozwiązanie CTM będzie jak najbardziej odpowiednie.

Nacisk w zakresie średnich tonów położony jest na niższą średnicę, co oznacza, że męskie wokale i instrumenty akustyczne będą brzmiały dobrze. Wiele współczesnych utworów ma trochę "wpadki" na środku na rzecz basu i wysokich tonów, słuchawki wygładzają ten częsty, powszechny mankament kompozycji. Explore P2 ma namacalny i zaokrąglony dźwięk, który nie zanudzi słuchacza.

Górne częstotliwości mają przejrzystość i klarowność, która nie zawsze jest spotykana w słuchawkach z tego segmentu. Pejzaż dźwiękowy nie ma żadnych wyczuwalnych ostrych kątów, które przeszkadzałyby w komfortowym słuchaniu. Choć, oczywiście, trudno ten dźwięk nazwać dźwiękiem monitora. Słuchawki mają swój własny charakter w prezentacji materiału. Nie rzuca się w oczy i nie męczy podczas długich sesji odsłuchowych.

Streszczenie

Pierwszy TWS od CTM, naszym zdaniem, ma całkiem przekonujące brzmienie, powściągliwą funkcjonalność i bardzo udaną ergonomię. CTM Explore P2 będzie poręcznym urządzeniem muzycznym, które można włożyć do kieszeni i wybrać się na spacer. Główną zaletą Explore P2 jest kompaktowy rozmiar słuchawek, które można bez problemu nosić np. pod czapką. Jeśli zastanawiasz się nad kupnem swoich pierwszych słuchawek bezprzewodowych, przyjrzyj się pierwszym TWS od amerykańskiej marki CTM.

Wszystkie wnioski pozostawiamy Wam - słuchawki należy posłuchać samemu, bo tylko Wasze własne wrażenia słuchowe będą dla Was najprawdziwsze.

W sklepach Dr.Head możesz posłuchać dowolnych słuchawek i innych dźwięków, które Cię interesują.

Sprzedaż +1 CTM Explore P2 Black

Marka: CTM

Typ słuchawek bezprzewodowych: True Wireless

Wersja Bluetooth: 5.0

Dodaj do ulubionych Dla porównania 5&nbsp320&nbspRR. 7&nbsp099&nbspRR. -25% W magazynie W koszyku Kup Szybki podgląd